poniedziałek, 18 grudnia 2017

RECENZJA - "Raz na zawsze" Sarah Dessen





Lata temu, zupełnie przypadkowo, znalazłam w bibliotece nieco zapomniany egzemplarz "Posłuchaj mnie" Sarah Dessen. Przeczytałam i... przepadłam. Później od razu sięgnęłam po "Bezsenność we dwoje", następnie po "Zamek i klucz" i... Okazało się, że choć na świecie wydano już kilkanaście jej powieści, to w Polsce dostępne były wyłącznie trzy. Przełknęłam więc gorzką pigułkę rozczarowania i zajęłam się innymi książkami, i innymi autorami.
Do czasu.
Po 7. latach ciszy w kwestii książek Dessen, Harper Collins decyduje się na wydanie jednej z jej powieści. Później kolejnej. I następnej.
W samym 2016. roku wydają pięć jej książek.
W czerwcu, 2017 roku, opublikowana zostaje najnowsza książka Sarah, "Once and for all".
Harper Collins Polska reaguje błyskawicznie.
Listopad, 2017.
Na księgarniane półki trafia "Raz na zawsze".


piątek, 15 grudnia 2017

RECENZJA - "Moja siostra Rosa" Justine Larbalestier





Nigdy nie przepadałam za horrorami, w których sztuczna krew leje się litrami, a ich bohaterowie pozbawieni są choćby szczątkowego instynktu samozachowawczego; zawsze za to uważałam się za fankę thrillerów psychologicznych. Historii, które nie szokują rozlewem krwi, a które mrożą krew w żyłach i wywołują gęsią skórkę, które nie są oczywiste i które można wielorako interpretować. I których - niestety! - wciąż jest tak niewiele. O ile jeszcze można czasem trafić na całkiem dobry thriller "dla dorosłych", o tyle znalezienie go w literaturze skierowanej dla młodzieży graniczy niemal z cudem. Wyobraźcie więc sobie mój entuzjazm, kiedy to w moje ręce wpadła pierwsza w Polsce powieść Justine Larbalestier, "Moja siostra Rosa". Thriller psychologiczny z nastoletnimi bohaterami, do tego rekomendowany przez samego Johna Greena?
Cudo!
Jak się jednak okazało - nie do końca.



środa, 13 grudnia 2017

A teraz przeczytam... [pierwsze książkowe oczekiwajki roku 2018.]




Od ostatnich oczekiwajek minęło ponad pół roku (NAPRAWDĘ! :o ), a mnie już od paru tygodni w oczy rzuca się coraz więcej intrygujących książek, które pojawią się w różnych miesiącach 2018. roku.
A że lubicie zapowiedzi (i taaak, sama też je lubię :D ), to chyba nadeszła odpowiednia pora, by parę z nich Wam przedstawić, prawda?
Zatem... do dzieła! ;)


czwartek, 7 grudnia 2017

RECENZJA - "Żółwie aż do końca" Johna Greena





Niełatwo jest być Johnem Greenem.
Autorem, którego każda dotychczasowa książka stawała się bestsellerem i który powoli zaczyna już uchodzić za kultowego.
Niełatwo jest zmierzyć się z własną reputacją i pokonać siebie samego w walce o sławę.
John jednak, po blisko pięciu latach, podejmuje rękawicę.
Pytanie tylko - z jakim rezultatem?


poniedziałek, 4 grudnia 2017

RECENZJA - "Wróć, jeśli masz odwagę" Estelle Maskame


















Ma zaledwie dwadzieścia lat, cztery książki na koncie i tysiące fanów na całym świecie.
Estelle Maskame, bo o niej mowa, przez długi czas znana była wyłącznie jako autorka bestsellerowej trylogii "DIMILY". Dziś, po ponad rocznej przerwie, wraca z nową, równie młodzieżową powieścią.
Czy "Wróć, jeśli masz odwagę" ma szansę powtórzyć sukces jej ostatniego hitu, czy też może na zawsze zostanie autorką jednego tylko bestsellera?
Przekonajmy się ;)


piątek, 1 grudnia 2017

WESOŁY WEEKEND - Zimowy TAG książkowy




Na dworze leży gruba warstwa śniegu, kalendarz uparcie obwieszcza grudzień, a w rozgłośniach radiowych powoli zaczynają puszczać świąteczne przeboje - mówiąc krótko, zima pełną parą ;)
A czy istnieje lepszy sposób na powitanie jej na blogu od zmiany loga (zauważyliście? :D ) i dedykowanego jej TAGu książkowego?
Otóż to ;)


środa, 29 listopada 2017

RECENZJA - "Człowiek, który widział więcej" Erica-Emmanuela Schmitta


 

Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką Erica-Emmanuela Schmitta była krótka opowieść o umierającym dziesięciolatku. "Oskar i pani Róża" szturmem podbił moje serce i do dziś należy do historii, które często polecam i do których chcę wrócić.
Drugim dziełem Schmitta było "Odette i inne historie miłosne", zbiór opowiadań o poszukiwaniu bliskości i całej gamie emocji. I chociaż opowiadania te nie wywarły na mnie tak ogromnego jak wspomniany "Oskar..." wrażenia, to i tak uważam je za dobrą i pouczającą lekturę.
Czy zatem lubię prozę Schmitta? Po dwóch spotkaniach z tym autorem byłam w zasadzie pewna, że tak, dlatego też z niecierpliwością sięgnęłam po jego najnowszą powieść.
Okazuje się jednak, że jedyne, co łączy "Człowieka, który widział więcej" z "Oskarem..." i "Odette..." to nazwisko autora na okładce.
Nie takiego Schmitta poznałam i nie takiego polubiłam.
Niestety.


Wykonała Ronnie