wtorek, 17 października 2017

RECENZJA - "Na krawędzi wszystkiego" Jeffa Gilesa




Nie będę się zaklinać, że nie czytuję romansów, bo
a) byłoby to wierutne kłamstwo,
b) czytam je zdecydowanie częściej niż "często".
Zwykle są oklepane, dość mocno przewidywalne i ulatują z pamięci szybciej niż zapach wakacji w pierwszy wrześniowy poranek. Mimo to po nie sięgam, co więcej - naprawdę je lubię.
Ale...
Nigdy w życiu nie czytałam TAKIEGO romansu.  



sobota, 14 października 2017

O filmach, które najpierw były książką




Kiedy do kin wchodzi adaptacja znanej (czy nawet mniej znanej) powieści, jej autor i ona sama stają w centrum zainteresowania. Każdy chce ją znać, każdy chce mieć i przeczytać, by później móc skonfrontować swoje wyobrażenia z wizją reżysera. Normalne, prawda?
Są też  książki, które utknęły w cieniu swych ekranizacji - i to na tyle, że większość z nas nawet nie ma pojęcia o ich istnieniu.
Czas przedstawić kilka z nich nieco większej widowni ;)


sobota, 7 października 2017

RECENZJA - "Mroczne zakamarki" Kary Thomas




Rok 2011.
Pojawia się druga powieść Gillian Flynn. "Mroczny zakątek", bo o nim mowa, zachęca opisem, oszałamia otwierającą go rymowanką i wywołuje gęsią skórkę. A przynajmniej na początku.
Później nie jest już ani strasznie, ani tajemniczo. Ostatecznie thriller z ogromnym potencjałem okazuje się tylko letnią, niewywołującą większych emocji powieścią.
Rok 2017.
Kara Thomas wydaje "Mroczne zakamarki", o dziwnie znajomo brzmiącym tytule.
I historia się powtarza.


poniedziałek, 2 października 2017

Powakacyjny rachunek sumienia




Kalendarz jest nieubłagany i nie zna litości - właśnie pokazał 2. października. Dzień, w którym trzeba wracać na uczelnię i który definitywnie zakończył cudowny okres 3-miesięcznych wakacji.
Czas więc je podsumować, prawda...? ;)


sobota, 30 września 2017

RECENZJA - "Najtwardsza stal" Scarlett Cole




Nie czytam erotyków. Większość z nich ma tandetne okładki, wulgarny język i wołających o pomstę do nieba bohaterów, z popędem seksualnym większym niż ten u królików. Do tego odstraszają mnie niesmaczne opisy przejaskrawionych scen łóżkowych, a brak jakiejkolwiek fabuły i akcji (prócz oczywiście wspomnianych już łóżkowych ekscesów) zwyczajnie mnie nudzi.
Właśnie dlatego nie czytam erotyków. A jednak, dziwnym trafem, "Najtwardszą stal" debiutującej w Polsce Scarlett Cole , pochłonęłam w dwa wieczory.
Więc może jednak powinnam je czytać...? ;)


wtorek, 26 września 2017

RECENZJA - "Błękit szafiru" Kerstin Gier


















Zdarza Wam się nie sięgać po dalsze tomy serii, którą już zaczęliście?
Mnie wybitnie rzadko. Zwykle doczytuję nawet te, które nieziemsko mnie męczą; zagryzam zęby, zaciskam pięści, wołam o pomstę do nieba, ale czytam. Z kolei kontynuacje tych serii, których pierwsze tomy mi się podobały, napawają mnie lekkim niepokojem - bo czy autor/ka utrzyma poziom? Czy znów sypnie żartem, zaczaruje słowem i oczaruje stworzoną historią? A może zaserwuje nam odgrzewanego kotleta, który przyprawi jedynie o mdłości i pozostawi po sobie niesmak? Bo przecież pierwsze części są zawsze najlepsze, prawda?
A może wcale nie...?

sobota, 23 września 2017

7 książek w... szkolnych murach




Gdybym zapytała Was, z czym kojarzy Wam się wrzesień, to lwia część bez chwili zastanowienia rzuciłaby hasłem "szkoła".  Dlatego też, solidaryzując się z Waszą niedolą ( :D ), pokażę Wam dziś kilka naprawdę ciekawych książek, których akcja osadzona jest przede wszystkim w szkole ;)


poniedziałek, 18 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Dżentelmen w Moskwie" Amora Towlesa










Lubię sięgać po lekkie  książki. Takie, przez które się płynie i które bez problemu można czytać w zatłoczonym (i jakże głośnym!) metrze. Które są o stokroć przyjemniejsze od moich akademickich podręczników i przynajmniej o połowę od nich skromniejsze objętościowo.
Wiecie, co jeszcze lubię? Stawiać przed sobą nowe wyzwania. Wychodzić poza strefę własnego komfortu. Dlatego też, gdy tylko mam chwilkę wolnego, uwielbiam sięgać po książki, po które niekoniecznie sięgam na co dzień i które wymagają nieco zaangażowania. Takie, które może nie są łatwe, przyjemne i szybkie w czytaniu, ale które okazują się czymś znacznie więcej niż ładną tylko okładką.
Czy "Dżentelmen w Moskwie" znanego z "Dobrego wychowania" Towlesa okazał się być jedną z takich powieści...?
O, z pewnością.

wtorek, 12 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Najlepszy powód, by żyć" Augusty Docher















Zdradzę Wam pewną tajemnicę.
Boję się sięgać po balansujące na granicy literatury młodzieżowej i New Adult książki  rodzimych autorów, bo w zasadzie nigdy nie są one dobre. Są za to pełne kiczu, przesadnego dramatyzmu, kulawego języka i steku banałów, a do tego męczą bardziej niż godzinny sprint w deszczowy dzień. Omijam je więc szerokim łukiem i każdej takiej powieści mówię zazwyczaj stanowcze "NIE".
Zazwyczaj.
Z "Najlepszym powodem, by żyć" było jednak nieco inaczej. Odwrócił moją uwagę przyjemną dla oka okładką, całkiem zgrabnym opisem i pełnym entuzjastycznych słów mailem od wydawnictwa.
Stwierdziłam więc, że zaryzykuję; zaryzykuję i przeczytam, bez większych oczekiwań, za to z kilkoma gramami uprzedzeń.
Zaryzykowałam. I chyba było warto.

poniedziałek, 4 września 2017

Czy wiesz, że...? Garść ciekawostek z książkowego światka




Nie każdy czytelnik śledzi gorliwie daty premier i nie każdy niczym mister Holmes tropi książkowe ciekawostki.
Nie każdy, ale ja tak.
A skoro już to robię, to niech wyjdzie z tego coś pożytecznego - i dlatego też mam dla Was garstkę informacji, które - mam nadzieję! - okażą się ciekawostkami :)

Czy zatem wiesz, że...

środa, 30 sierpnia 2017

RECENZJA - "Srebrna zatoka" Jojo Moyes

















Lubicie biblioteki?
Ja bardzo. Uwielbiam nieśpiesznie wędrować między regałami, wymieniać się nowinkami z pracującymi w niej paniami i polecać nieco zagubionym czytelnikom swoje ulubione powieści. Uwielbiam natrafiać na nieznane nikomu perełki, odkrywać nowe, intrygujące tytuły i podziwiać tęczę stworzoną z książkowych grzbietów.
Wiecie jednak, co lubię najbardziej?
Odnajdywać zapomniane przez wszystkich powieści popularnych autorów, które mało kto czytał i o których mało kto słyszał; powieści takie jak "Srebrna zatoka" Moyes, które - choć wyglądają niepozornie - okazują się być kawałkiem całkiem przyjemnej lektury. 


środa, 23 sierpnia 2017

7 książek o... podróżach dużych i małych




Lato to wakacje, a wakacje to najczęściej podróże. Czas zatem na książki, w których to właśnie one odgrywają istotną rolę. Zapnijcie pasy i szykujcie się na dłuuuugą drogę! ;)

sobota, 19 sierpnia 2017

RECENZJA - "Tysiąc pocałunków" Tillie Cole




Od dłuższego już czasu, pośród autorów powieści z nurtu New Adult, panuje pewna dziwna moda. Moda, która nakazuje stworzyć zakochaną w sobie do szaleństwa (i bez pamięci) parę, po czym - bez najmniejszych nawet skrupułów - uśmiercić jedną z jej połówek. Wszystko to oczywiście w taki sposób, by wycisnąć z czytelniczki (bo, bądźmy szczerzy, panowie raczej nie sięgają po tego typu literaturę) jak najwięcej łez. Książki te są coraz bardziej schematyczne i niemożliwie wręcz przewidywalne, przez co sam trend powoli zaczyna mnie irytować (bo czy naprawdę miłość i nagła śmierć to jedyny warty uwagi pomysł na książkę?), co nie zmienia jednak faktu, że wciąż po nie sięgam i wciąż je czytam (i najczęściej przy nich płaczę. Masochizm, moi drodzy. To oficjalna diagnoza). Siłą rzeczy często sięgam też po książki z serii Love Matters wydawnictwa Filia, która - można by rzec  - wyspecjalizowała się w tego typu wyciskaczach łez dla kobiet i dziewcząt. Pokochałam "Promyczka" Kim Holden, polubiłam książki K.A. Tucker i Brittainy C.Cherry, a niedawno - pomimo pewnych wątpliwości - poznałam Emmę Scott i jej "Serce ze szkła", które (choć oczywiście schematyczne jak cała reszta) nieoczekiwanie mnie poruszyło.
Premiera tego ostatniego sąsiadowała (no, mniej więcej :D ) z datą wydania innego "sercołamacza" Filii, tym razem od Tillie Cole, który też - co oczywiste - chciałam przeczytać. Wmówiłam sobie, że "Tysiąc pocałunków" zachwyci mnie bardziej niż wszystkie ostatnio przeczytane książki razem wzięte, że poziomem dorówna "Promyczkowi", że może -MOŻE! - zmotywuje mnie do jakichkolwiek zmian.
O, ja naiwna.

wtorek, 15 sierpnia 2017

RECENZJA - "Nigdy nie zapomnę" Kerry Lonsdale




Jedna z blogerek, które czytam regularnie, jakiś czas temu stwierdziła, że nie sięga po literaturę obyczajową, bo nie lubi czytać o zwykłym/normalnym życiu. I chociaż ja sama dosyć często czytuję obyczajówki, to raczej podzielam zdanie wspomnianej koleżanki. Dlatego też z premedytacją omijam książkowe zwyklaki, a autorów, po których powieści sięgam, wybieram z dużą dozą staranności. Picoult, McPartlin, Moriarty, Chamberlain, Koomson i Giffin udowodniły mi, że literatura obyczajowa nie musi być nudna i sprawiły, że stałam się nieco, hm, wybredna, jeśli chodzi o nowych twórców. Niedawno jednak Gail Honeyman oczarowała mnie swoją debiutancką powieścią, wskutek czego podjęłam iście przełomową decyzję. W końcu czas najwyższy wyjść nieco poza ten hermetyczny krąg uwielbienia i dać szansę innym, prawda?
Tak więc zrobiłam.
Znalazłam Kerry Lonsdale i jej "Nigdy nie zapomnę".  Przeczytałam. I wiecie co?
Czym prędzej wracam do swojego kręgu. 

sobota, 5 sierpnia 2017

RECENZJA - "To, co nas dzieli" Anny McPartlin




Zdaje się, że każdy z nas ma takiego autora (albo i autorów), których książki czyta pasjami i na które wyczekuje bardziej niźli uczeń na zakończenie roku; których śledzi w social media i których zaciekle broni przed hejterami. Dla mnie jedną z takich autorek (czy też lepiej - autorów) jest Anna McPartlin, o której zresztą nierzadko wspominam i której powieści bardzo często (i chętnie!) Wam polecam.
Kiedy wydawnictwo Harper Collins postanowiło wydać jej kolejną, trzecią już w Polsce, książkę, oczywistym było, że chcę - nie, że muszę - ją przeczytać. Obawiałam się tylko jednego - że w końcu się rozczaruję. Dwie poprzednie historie McPartlin całkowicie mnie oczarowały, ale zdawałam sopie sprawę, że każdy pisarz (nawet ten najbardziej genialny) ma na koncie gorsze książki.
Bo w końcu ileż fenomenalnych powieści można napisać...?


wtorek, 25 lipca 2017

RECENZJA - "Okrucieństwo" Scotta Bergstroma





Och, jakże lubimy odważne i waleczne bohaterki! Takie, które w obronie swych bliskich zdolne są do największych nawet poświęceń, którym niestraszny jest ból  i które nożem posługują się lepiej niż sam Sweeney Todd. Bohaterki, które walczą wręcz lepiej niźli Bruce Lee i które z łatwością dogadałyby się z Katniss Everdeen. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Scott Bergstrom, debiutujący "Okrucieństwem" i powołujący do życia Gwendolyn Bloom.
Gwendolyn, będącą odpowiednikiem osławionej Katniss w bardziej realistycznym świecie niż dystopijne Panem. 


niedziela, 23 lipca 2017

7 książek dla... młodych fanów gęsiej skórki





Za nami już trzy tygodnie lipcowego lenistwa, dacie wiarę? :o
I tak, macie rację.
To oznacza tylko jedno.
Nową odsłonę "7 książek...". Tym razem dla tych, którym obcy jest strach, a za najlepszą lekturę uważają tę, która wywołuje dreszcz czy dwa na grzbiecie.

piątek, 21 lipca 2017

RECENZJA - "Czerwień rubinu" Kerstin Gier





Jeszcze kilka miesięcy zdobycie którejkolwiek części Trylogii Czasu Kerstin Gier było niemal niemożliwe, a jeśli już, to horrendalne ceny na facebookowych grupach przyprawiały o zawroty głowy. Setki osób wychwalały te książki prawie pod niebiosa, a jeszcze więcej marzyło o ich posiadaniu. I chociaż sama daleka byłam od wydawania małej fortuny na twórczość Gier, to skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nigdy nie zastanawiałam się nad jej fenomenem i że nigdy mnie nie intrygowała. Bo intrygowała.
I to bardzo.
Kiedy wydawnictwo Media Rodzina oznajmiło, że zamierza zająć się tak uwielbianą przez tłumy serią i wydać ją  (i to jak! <3 ) na nowo, tysiące czytelników oniemiało z zachwytu, by później przebierać z niecierpliwością nogami i zagryzać wargi w oczekiwaniu na dzień premiery pierwszej tylko części.
Czy było warto?

poniedziałek, 17 lipca 2017

RECENZJA - "Franco" Kim Holden




Co zrobić, gdy napisało się bestseller?
Książkę, na punkcie której oszalały tłumy; która zainspirowała gro osób do zmiany i na stałe zagościła w ich sercach?
To proste. Napisać kolejną książkę, oczywiście osadzoną w świecie swego hitu, z bohaterami, których każdy już zna i liczyć na to, że historia zatoczy koło, a nasza nowa powieść szturmem zawojuje rynek. Tak zrobiła Jojo Moyes (i całkiem nieźle na tym wyszła) i to samo uczyniła Kim Holden, której "Promyczek" doprowadził do zbiorowej histerii nie tylko młode dziewczęta. I chociaż naprawdę lubię debiutancką książkę Holden; chociaż wylałam przy "Promyczku" nie morza, a oceany łez i chociaż ogromnie doceniam to, co autorka chciała przekazać czytelnikom, to uważam, że wszystko ma swoje granice, a wyciskanie do cna jednej tylko opowieści niekoniecznie jest dobrym pomysłem.
Każda, nawet genialna, historia musi się kiedyś zakończyć.
Problem w tym, że nie każdy o tym pamięta. 


czwartek, 13 lipca 2017

O książkach, które mają wiele imion




Czerwcowy dzień, miejsce akcji : biblioteka miejska. Z zapałem przemierzam labirynt stworzony z drewnianych regałów i z dziwnie wykręconą głową odczytuję tytuły kolejnych książek. Mijam autorów na "eL", taksuję wzrokiem tych na "eM", szybko sprawdzam na "eN", dochodzę już do "O", gdy STOP, STOP, w trymiga, niemal łamiąc nogi i fundując sobie oczopląs, wracam pod N. Nicholls David. Nicholls David i książka, której nie znam; książka, której jeszcze nie czytałam; książka, o której istnieniu nawet nie wiedziałam! :o Z szaleństwem w oczach wyjmuję powieść wspomnianego autora, podekscytowana czytam opis i... Nie, to niemożliwe, brzmi dziwnie znajomo. Ale jak to, ale dlaczego, ale o co chodzi?
Tak, moi drodzy.
Zrobiono mi psikusa.



wtorek, 11 lipca 2017

RECENZJA - "Indeks szczęścia Juniper Lemon" Julie Israel




Żałobę można przeżywać na wiele sposobów. Można nurzać się w bólu i budować wokół siebie twierdzę nie do zdobycia. Można rzucać naczyniami i odciąć się od świata. Można przestać się śmiać, wyrzucić ze swojego słownika "radość" i powoli obrastać w smutek.
Ale można też - jak Juniper - zrobić coś dobrego.


piątek, 7 lipca 2017

RECENZJA - "Życie na podglądzie" Lena Vlahosa




Każdy (albo prawie każdy ;) ) ma w życiu etap, w którym marzy mu się żywot w blasku reflektorów. Sława, miliony monet i jego imię wykrzykiwane przez tłum fanów. Nie każdy jednak dopuszcza do siebie fakt, że niemal zawsze za owe korzyści trzeba zapłacić naprawdę wysoką cenę. Pozwolić na odarcie się z prywatności i pozbawienie się godności. Wystawić na widok publiczny wszystkie uczucia i bolączki, sprzedać myśli i chwile, w których jedyne, na co ma się ochotę, to zawinięcie w gruby koc i schowanie się przed światem.
A co, jeśli chwile, które właśnie sprzedajesz, są ostatnimi, które ci pozostały?
Co, jeśli są one twoim pożegnaniem z rodziną?
Czy warto?
Pozwólcie, że Jared Stone opowie Wam swoją historię.


środa, 5 lipca 2017

Wakacyjne plany czytelnicze (po raz drugi!)




Zdradzę Wam pewną tajemnicę.
Mam mnóstwo (i pisząc to mam na myśli naprawdę MNÓSTWO :D ) nieprzeczytanych książek. Priorytetem są dla mnie egzemplarze recenzenckie oraz te z biblioteki, które trzeba przeczytać i oddać/zrecenzować w wyznaczonym terminie, tymczasem te, które są moje i kupione za ciężko zarobione simoleony stoją na regale wieczność i nigdy nie mogą doczekać się swojej kolejki.
Rok temu, również na początku wakacji, zrobiłam mały TBR z książkami, które w końcu chcę ruszyć i odkurzyć z półek - i wierzcie czy też nie, ale okazało się to jedynym skutecznym sposobem na wyczytywanie własnych zbiorów. Dlatego też dziś, korzystając z tego, że właśnie napisałam (i mam nadzieję zdałam :D ) ostatni egzamin, wracam do Was z nowymi planami i postanowieniami.
Gotowi na przegląd moich małych czytelniczych wyrzutów sumienia...? ;)


piątek, 30 czerwca 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Replika" Lauren Oliver




Moja relacja z Lauren Oliver nie należy do najłatwiejszych. Czytałam jej dwie książki, zekranizowane niedawno "7 razy dziś" (którego fenomenu nie rozumiem) i "Delirium" (pierwszą część serii, której nie zamierzam kończyć), ale żadna szczególnie nie utkwiła mi w pamięci. Pomna niezbyt rewelacyjnych przeżyć związanych z lekturą jej książek, nawet nie zwróciłam uwagi na wydaną w ubiegłym roku "Panikę", przez wielu porównywaną do moich ulubionych "Igrzysk śmierci". Byłam pewna, że żadna powieść sygnowana jej nazwiskiem jeszcze długo - o ile kiedykolwiek - nie zwróci mojej uwagi.  Mówią jednak, że "błądzić jest rzeczą ludzką". Znalazłam "Replikę", przeczytałam i... przepadłam.
No, pani Oliver, to w końcu jest "TO".



piątek, 23 czerwca 2017

7 książek z... latem w tle




Część z Was ma już wakacje (zazdroszczę!), część jeszcze walczy z egzaminami (z tymi łączę się w wielkim bólu), jedno jest jednak bezdyskusyjne - mamy już lato! <3 :)
Stąd też wziął się pomysł na motyw przewodni czerwcowej edycji "7 książek...". Zerknijcie na garstkę powieści, których akcja toczy się właśnie w tej gorrrrącej porze roku ;)


czwartek, 22 czerwca 2017

RECENZJA - "Poczatek wszystkiego" Robyn Schneider




Raz na jakiś czas na rynku wydawniczym pojawia się ona. Książka, która jest wszędzie; historia mająca być epicką; powieść, która kusi bardziej niż kostka czekolady na diecie. Jej kampania reklamowa zasługuje na medal, jej okładka cieszy czytelnicze oczy, a opis zwiastuje cudowną, pełną emocji i nieprzewidywalności przygodę.
Brzmi co najmniej epicko?
No i cóż, jest epicko. Albo raczej "epickie".
Epickie kłamstwo.

sobota, 17 czerwca 2017

RECENZJA - "Sekta z Wyspy Mgieł" Mariette Lindstein


















Nie minę się chyba z prawdą, gdy napiszę, że Skandynawowie uważani są za mistrzów kryminału. Larsson, Lackberg, Mankell,


czwartek, 15 czerwca 2017

Książkowe wersje opowieści Walta D.




Nie jest żadną tajemnicą, że kocham bajki Disneya. Premiera każdej kolejnej wywołuje u mnie napady niepohamowanej euforii, a te starsze oglądałam już tyle razy, że niemal znam je na pamięć. A że uwielbiam też książki, to dosyć często, niczym pierwszy Sherlock ze swą lupą, doszukuję się w nich analogii do wyżej wspomnianych bajek.
Dziś więc mam dla Was krótki post (jak zwykle! :D ) z wynikami mojego researchu.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

RECENZJA - "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" Gail Honeyman




Niejednokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że literatura obyczajowa jest nudna i zwykle mało odkrywcza. Że męczy stale te same tematy i tworzy plastikowych (niemal zawsze idealnych) bohaterów. 
Nie jestem w stanie zdementować tych pogłosek (bo oczywiście jest w nich nieco więcej niż tylko ziarno prawdy), ale też zdecydowanie nie jestem zwolenniczką wyżej przedstawionej teorii. Autorzy obyczajówek coraz śmielej odchodzą od schematów, a ich bohaterowie dosyć mocno odstają od społeczeństwa. Są ekscentryczni, inni i po prostu dziwni.
Tak jak Eleanor Oliphant. Która - wbrew zapewnieniom - ma się nie całkiem dobrze.


środa, 7 czerwca 2017

RECENZJA - "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt




Znacie osoby, które robią kilkuminutowy postój za każdym razem, gdy zobaczą zwierzaka? Które rozpływają się z zachwytu nad zaślinioną szczenięcą mordką i odwracają się za każdym napotkanym psem...?
To właśnie ja. Jestem zdeklarowaną psiarą, a do pełni szczęścia wystarczy mi książka, kubek kawy i mój własny mikroniedźwiadek na kolanach. Niestrudzenie poszukuję historii z tymi czworonożnymi przyjaciółmi w roli głównej, a filmy, w których występują, oglądam wręcz do znudzenia. Możecie więc tylko wyobrazić sobie moją radość, kiedy to wydawnictwo Harper Collins ujawniło swoje majowe premiery, a wśród nich znalazłam "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem", oparte na faktach stadium przyjaźni 19-latki i jej ogromnego niczym grizzly mastifa. Wiedziałam, że muszę ją mieć, przeczytać i znać - raz, bo kocham psy, a dwa...
W końcu nie od dziś wiadomo, że prawdziwie poruszające historie to te, które napisało samo życie. 



poniedziałek, 5 czerwca 2017

A teraz przeczytam... [lista książkowych oczekiwajek, odsłona trzecia]




Od ostatnich oczekiwajek minęły już dwa miesiące, a na horyzoncie pojawiła się masa nowych, ciekawych zapowiedzi książkowych.
Czas więc na trzecią już odsłonę książkowych oczekiwajek, tym razem czerwcowo-lipcowo-sierpniowych ;)
PS. Jak zwykle oglądacie na własną odpowiedzialność ;)

piątek, 2 czerwca 2017

RECENZJA - "Lato Eden" Liz Flanagan




Mam 22 lata i wciąż czytam literaturę młodzieżową. Powiem nawet więcej - ostatnio coraz częściej sięgam po powieści Young Adult, tym samym rzucając w przysłowiowy kąt gros pisanych na jedno kopyto historii z gatunku New Adult. O ile te drugie skupiają się głównie na seksie i ekspresowym uczuciu, o tyle pierwsze próbują poruszać trudne i ważne tematy; otworzyć nam oczy na sprawy, których z różnych przyczyn nie dostrzegamy. I choć pozornie skierowane są do młodych czytelników (by nie rzec "dzieci jeszcze"), to dają do myślenia i tym nienastoletnim już odbiorcom. 
Właśnie taką, kolejną już powieścią z przesłaniem, jest "Lato Eden".
I niech Was nie zwiedzie tytuł. TO lato Eden  nie będzie ani ciepłe, a już na pewno nie słoneczne.


poniedziałek, 29 maja 2017

RECENZJA - "Lirogon" Cecelii Ahern [+ fotorelacja z wyjątkowego spotkania!]





Jest autorką kilkunastu książek, ale światową sławę przyniosły jej dwie z nich. Ekranizacja "P.S. Kocham cię" z Gerardem Butlerem i Hilary Swank weszła już w poczet najbardziej kultowych filmów o miłości, a "Love, Rosie" - od samego dnia premiery - jest bodaj jednym z najchętniej oglądanych romansów.
Aż wstyd się przyznawać, ale do tej pory kojarzyłam Cecelię Ahern tylko z tych dwóch produkcji. I choć oczywiście zamierzałam poznać je kiedyś także w wersji książkowej, to odkładałam to na bliżej nieokreśloną przyszłość. Kiedy jednak pośród majowych premier znalazłam "Lirogona", o równie intrygującej jak sam tytuł fabule, wiedziałam, że nadszedł czas.
Czas, by poznać Cecelię Ahern.


niedziela, 28 maja 2017

ZAPOWIEDŹ - "Początek wszystkiego" Robyn Schneider





Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, a każdy początek kiedyś się kończy.
Już 14 czerwca, za sprawą Robyn Schneider i wydawnictwa Moondrive, będziecie mieli niepowtarzalną okazję, by sięgnąć po powieść pełną początków i nowych startów.
[koniecznie czytajcie dalej! ;) ]



wtorek, 23 maja 2017

poniedziałek, 22 maja 2017

RECENZJA - Rebecca Stead i jej "Kłamca i szpieg"





Moje pierwsze spotkanie z Rebeccą Stead nie było co prawda nieudane, ale od razu wiedziałam, że "Całkiem obcy człowiek" nie zostanie na długo w zakamarkach mej pamięci i nie czułam naglącej potrzeby natychmiastowego poznania jej kolejnej książki. Kiedy jednak na rynku pojawił się "Kłamca i szpieg", wręcz rzucający mi wyzwanie swoim "Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia!" musiałam, MUSIAŁAM, przekonać się, czy tkwiący we mnie Sherlock da się wyprowadzić w pole.
Cóż, nie dał, co nie zmienia jednak faktu, że "Kłamca i szpieg" to opowieść jak najbardziej godna Waszej uwagi ;)



czwartek, 18 maja 2017

"O czym jest ta książka?" w gifach





Jestem ogromną fanką wszelkiego rodzaju i maści gifów, a oparte na nich cykle Kasi i Eweliny wręcz uwielbiam. 
Stwierdziłam zatem, że weekend (albo prawie weekend :D ) to idealna pora na coś nieco lżejszego niż recenzja i - zainspirowana ww. dziewczynami - postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment.
Eksperyment polegający na przedstawieniu (w wieeeeelkim skrócie, rzecz jasna) fabuły/głównych wątków/motywów za pomocą nie okładkowego opisu, a znalezionych w sieci gifów.
Damy radę...? ;)


poniedziałek, 15 maja 2017

RECENZJA - "Mroczna toń" A.J. Banner




Ostatnimi czasy coraz trudniej jest mnie zaskoczyć. Większość książek zdaje się być bliźniaczo do siebie podobnych, a czytanie po raz enty w gruncie rzeczy tej samej historii jest potwornie nużące. O ile jestem w stanie przymknąć na to oko w przypadku obyczajówek czy literatury młodzieżowej, o tyle absolutnie nie akceptuję powielania schematów w kryminałach i thrillerach, gatunkach z założenia trzymających w napięciu.
Pierwsza powieść A. J. Banner, "The Good Neighbor", zebrała świetne opinie i była porównywana do "Zaginionej dziewczyny" - po prawdzie jedynej powieści, szarpiącej moje nerwy struna po strunie i minuta po minucie. Chociaż nie miałam okazji jeszcze jej poznać, to entuzjastycznie podeszłam do "Mrocznej toni", kolejnej książki autorki. Niestety chyba zbyt entuzjastycznie.
"Mroczna toń" nie tylko wykorzystuje raz użyty już tytuł (bo Tricia Rayburn była szybsza), ale i pomysły innych, z S.J. Watsonem na czele.


wtorek, 9 maja 2017

RECENZJA - "Chemik" Stephenie Meyer




Zabawne, że można stać się światową sensacją i sprzedać miliony egzemplarzy swych powieści, a jednocześnie - w oczach lwiej części odbiorców - uchodzić za grafomana i twórcę co najmniej żałosnej historii.
Taką ambiwalencję wśród czytelników wzbudza od lat Stephenie Meyer, autorka bestsellerowej sagi "Zmierzch" i genialnego (acz wciąż niedocenianego) "Intruza". Autorka, która powoli wychodzi ze swojej pisarskiej strefy komfortu i właśnie przedstawia światu nową powieść, tym razem szpiegowską.
Pytanie tylko - z jakim skutkiem?

wtorek, 2 maja 2017

Nie samą fabułą czytelniczka żyje - galeria najprzystojniejszych powieściopisarzy




Maj.
Trochę wolnego, piękna pogoda (przynajmniej w teorii) i tony książek, które trzeba jak najszybciej przeczytać (coby zdążyć przed sesją). A gdyby tak umilić go jeszcze bardziej? Gdyby dostarczyć sobie odrobinę estetycznych bodźców? :)
Drogie Panie, dzisiaj post dedykowany głównie Wam. Przekonamy się, że "pisarz" absolutnie nie równa się "Quasimodo".
Galerię przystojnych pisarzy czas otworzyć! ;)


czwartek, 27 kwietnia 2017

RECENZJA - "Jedyne wspomnienie Flory Banks" Emily Barr




Od kilkunastu już lat zmagam się z wadą wzroku. Życie krótkowidza nie jest wybitnie wyczerpujące,  chyba że...Zapomnę założyć na nos okulary czy też - dziwnym trafem - soczewki. Czuję się wtedy osaczona, skrajnie zdezorientowana i łypię spod oka na każdą mijającą mnie osobę (przypuszczam, że wyglądam wtedy jak ktoś, komu brak piątej klepki, podczas gdy jedyne, co usiłuję zrobić to połączyć rozmyty, człekopodobny kontur z określoną i znaną mi twarzą :D ). Czuję się źle i zdecydowanie NIE bezpiecznie. Całe szczęście, że owa dezorientacja szybko znika - wystarczy, że znajdę swe magiczne niczym różdżka Pottera okulary i voilà! Świat znów nabiera barw i na powrót staje się względnie bezpiecznym miejscem.  
Co jednak, gdybym nie miała tyle szczęścia?
 
Gdybym straciła to, co zapewnia nam spokój ducha i pozwala odnaleźć się w niemal każdej sytuacji?
 
Gdyby
przez lata, raz za razem, brutalnie wyrzucano mnie z misternie stworzonej strefy komfortu i co kilka godzin zmuszano od nowa budować swoje życie? 
Co, gdybym była jak Flora Banks?
  


niedziela, 23 kwietnia 2017

12# JAKA TO HISTORIA? - ulubieńce




Powiadają, że wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. 
Po 13. miesiącach i 11. edycjach, nadszedł czas na dwunastą i ostatnią już odsłonę quizu "Jaka to historia?". Cytaty, które tym razem będą Waszymi zagadkami, pochodzą ze szczególnie bliskich memu sercu książek, dlatego liczę na to, że odgadywanie ich sprawi Wam radość ;)
Po raz ostatni już - gotowi na małe wyzwanie? ;)


czwartek, 20 kwietnia 2017

RECENZJA - Graeme Simsion i "Projekt ROSIE"




Zauważyliście, że choć książek z romansem w tle jest mnóstwo, to dosyć trudno jest znaleźć dobrze napisaną i niemdlącą komedię romantyczną? Oczywiście mamy Mhairi McFarlane i żartobliwą wersję Davida Nichollsa (w "Dobrym początku"), ale to - w morzu (czy nawet oceanie) książek zalewających rynek - wciąż za mało.
Jakiś czas temu, za sprawą Świata Książki, do tego niezbyt licznego grona dołączyła opowieść debiutującego Andy'ego Jonesa, "Dwoje do pary". I chociaż samej książki jeszcze nie znam (ale oczywiście poznam ;) ), to - poprzez okładkowy blurb - zwróciła ona moją uwagę na inną, nieco starszą i wydaną w 2013 roku powieść. Opis "Projektu Rosie" brzmiał ciekawie, do tego rekomendowały ją znane i lubiane osoby z pisarskiego światka. Cóż zatem było robić - nie pozostawało mi nic innego niż tylko czytać.
Przeczytałam. I powiem Wam jedno.
"Projekt Rosie" to zdecydowanie nietuzinkowa książka, z jeszcze bardziej nietuzinkowym bohaterem.


piątek, 14 kwietnia 2017

Gdzieś to już słyszałam/em...





Pamiętacie nasz krótki przegląd okładek, które się powtarzają? *
Myślicie, że to jedyne dubelki w wydawniczym światku?
Nic bardziej mylnego ;) Coraz częściej trafiam na książki, które dzieli niemal wszystko (autor, gatunek, okładka), a które jednak - jakimś cudem! - dzielą ze sobą tytuł. 
Zaintrygowani? Czytajcie (albo oglądajcie) dalej ;)



wtorek, 11 kwietnia 2017

RECENZJA - "Nothing more" Anny Todd




Zadebiutowała w iście spektakularny sposób, a jej fanfiction stało się wzbudzającą tysiące kontrowersji sensacją. Podzieliła czytelniczy światek na szaleńczo wiernych (i niemal zaślepionych) sobie fanów i na pogardzających jej serią "znawców literatury", odnajdujących dziwną przyjemność w licznych porównaniach "After" do twórczości E.L.James.
Sama nigdy nie ukrywałam, że bliżej mi do tej pierwszej grupy, choć zdaję sobie sprawę z wielu minusów całej serii, z jej monotematyczności i nieco patologicznych, ukazanych w niej, wzorców. Historia Tessy i Hardina to - co wielokrotnie już powtarzałam - moje książkowe guilty pleasure i byłam pewna, że z "Nothing more" (które przenosi nas w sam środek nowojorskiego życia Landona i Tess) będzie podobnie. A - o bogowie! - nie było.
W najmniejszym nawet stopniu.

wtorek, 4 kwietnia 2017

A teraz przeczytam... [książkowa lista oczekiwajek po raz drugi]




Wielkimi krokami zbliża się maj, a wraz z nim święto wszystkich książkoholików - Warszawskie Targi Książki. Dobrze wiedzieć, na co wtedy polować, by nie błądzić jak dziecko we mgle i czym prędzej móc ustawić się w kilometrowych kolejkach do swoich ulubionych autorów ;)
Dlatego też dziś mam dla Was krótki przegląd majowych nowinek wydawniczych. Spokojnie, kilka czerwcowych (i parę kwietniowych) też się załapało :D

piątek, 31 marca 2017

RECENZJA - "Firstlife. Pierwsze życie" Geny Showalter




Nie cierpię trafiać na złe książki. Nie znoszę tępych bohaterów, absurdalnej akcji i kalekiego stylu ich autorów. Mają one jednak jeden atut - wzbudzają emocje (chociaż niekoniecznie te pozytywne).
Wiecie, jakich książek nie lubię jeszcze bardziej? Nijakich.
Dokładnie takich jak nowa powieść Geny Showalter.

Wykonała Ronnie