poniedziałek, 18 grudnia 2017

RECENZJA - "Raz na zawsze" Sarah Dessen





Lata temu, zupełnie przypadkowo, znalazłam w bibliotece nieco zapomniany egzemplarz "Posłuchaj mnie" Sarah Dessen. Przeczytałam i... przepadłam. Później od razu sięgnęłam po "Bezsenność we dwoje", następnie po "Zamek i klucz" i... Okazało się, że choć na świecie wydano już kilkanaście jej powieści, to w Polsce dostępne były wyłącznie trzy. Przełknęłam więc gorzką pigułkę rozczarowania i zajęłam się innymi książkami, i innymi autorami.
Do czasu.
Po 7. latach ciszy w kwestii książek Dessen, Harper Collins decyduje się na wydanie jednej z jej powieści. Później kolejnej. I następnej.
W samym 2016. roku wydają pięć jej książek.
W czerwcu, 2017 roku, opublikowana zostaje najnowsza książka Sarah, "Once and for all".
Harper Collins Polska reaguje błyskawicznie.
Listopad, 2017.
Na księgarniane półki trafia "Raz na zawsze".


piątek, 15 grudnia 2017

RECENZJA - "Moja siostra Rosa" Justine Larbalestier





Nigdy nie przepadałam za horrorami, w których sztuczna krew leje się litrami, a ich bohaterowie pozbawieni są choćby szczątkowego instynktu samozachowawczego; zawsze za to uważałam się za fankę thrillerów psychologicznych. Historii, które nie szokują rozlewem krwi, a które mrożą krew w żyłach i wywołują gęsią skórkę, które nie są oczywiste i które można wielorako interpretować. I których - niestety! - wciąż jest tak niewiele. O ile jeszcze można czasem trafić na całkiem dobry thriller "dla dorosłych", o tyle znalezienie go w literaturze skierowanej dla młodzieży graniczy niemal z cudem. Wyobraźcie więc sobie mój entuzjazm, kiedy to w moje ręce wpadła pierwsza w Polsce powieść Justine Larbalestier, "Moja siostra Rosa". Thriller psychologiczny z nastoletnimi bohaterami, do tego rekomendowany przez samego Johna Greena?
Cudo!
Jak się jednak okazało - nie do końca.



środa, 13 grudnia 2017

A teraz przeczytam... [pierwsze książkowe oczekiwajki roku 2018.]




Od ostatnich oczekiwajek minęło ponad pół roku (NAPRAWDĘ! :o ), a mnie już od paru tygodni w oczy rzuca się coraz więcej intrygujących książek, które pojawią się w różnych miesiącach 2018. roku.
A że lubicie zapowiedzi (i taaak, sama też je lubię :D ), to chyba nadeszła odpowiednia pora, by parę z nich Wam przedstawić, prawda?
Zatem... do dzieła! ;)


czwartek, 7 grudnia 2017

RECENZJA - "Żółwie aż do końca" Johna Greena





Niełatwo jest być Johnem Greenem.
Autorem, którego każda dotychczasowa książka stawała się bestsellerem i który powoli zaczyna już uchodzić za kultowego.
Niełatwo jest zmierzyć się z własną reputacją i pokonać siebie samego w walce o sławę.
John jednak, po blisko pięciu latach, podejmuje rękawicę.
Pytanie tylko - z jakim rezultatem?


poniedziałek, 4 grudnia 2017

RECENZJA - "Wróć, jeśli masz odwagę" Estelle Maskame


















Ma zaledwie dwadzieścia lat, cztery książki na koncie i tysiące fanów na całym świecie.
Estelle Maskame, bo o niej mowa, przez długi czas znana była wyłącznie jako autorka bestsellerowej trylogii "DIMILY". Dziś, po ponad rocznej przerwie, wraca z nową, równie młodzieżową powieścią.
Czy "Wróć, jeśli masz odwagę" ma szansę powtórzyć sukces jej ostatniego hitu, czy też może na zawsze zostanie autorką jednego tylko bestsellera?
Przekonajmy się ;)


piątek, 1 grudnia 2017

WESOŁY WEEKEND - Zimowy TAG książkowy




Na dworze leży gruba warstwa śniegu, kalendarz uparcie obwieszcza grudzień, a w rozgłośniach radiowych powoli zaczynają puszczać świąteczne przeboje - mówiąc krótko, zima pełną parą ;)
A czy istnieje lepszy sposób na powitanie jej na blogu od zmiany loga (zauważyliście? :D ) i dedykowanego jej TAGu książkowego?
Otóż to ;)


środa, 29 listopada 2017

RECENZJA - "Człowiek, który widział więcej" Erica-Emmanuela Schmitta


 

Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką Erica-Emmanuela Schmitta była krótka opowieść o umierającym dziesięciolatku. "Oskar i pani Róża" szturmem podbił moje serce i do dziś należy do historii, które często polecam i do których chcę wrócić.
Drugim dziełem Schmitta było "Odette i inne historie miłosne", zbiór opowiadań o poszukiwaniu bliskości i całej gamie emocji. I chociaż opowiadania te nie wywarły na mnie tak ogromnego jak wspomniany "Oskar..." wrażenia, to i tak uważam je za dobrą i pouczającą lekturę.
Czy zatem lubię prozę Schmitta? Po dwóch spotkaniach z tym autorem byłam w zasadzie pewna, że tak, dlatego też z niecierpliwością sięgnęłam po jego najnowszą powieść.
Okazuje się jednak, że jedyne, co łączy "Człowieka, który widział więcej" z "Oskarem..." i "Odette..." to nazwisko autora na okładce.
Nie takiego Schmitta poznałam i nie takiego polubiłam.
Niestety.


poniedziałek, 27 listopada 2017

RECENZJA - "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce'a Camerona




Blisko rok temu ukazało się wznowienie książki W. Bruce'a Camerona, na punkcie której oszaleli psiarze i miłośnicy zwierząt. Nieco później pojawił się nakręcony na jej podstawie film, a o Bailey'u i jego kilku(nastu) życiach mówił niemal każdy.
Dziś Cameron powraca z nową historią, jeszcze cieplejszą i bardzo, BARDZO świąteczną. Czy powtórzy sukces Baileya...?
Cóż, a czy można oprzeć się sforze słodszych niż kubek gorącej czekolady szczeniaczkom? ;)

czwartek, 23 listopada 2017

7 książek o... radzeniu sobie ze stratą





Listopad - może za sprawą pogody i rozpoczynającego go Święta Zmarłych - od zawsze był dla mnie miesiącem pełnym melancholii, jesiennych smutków i książek, których bohaterowie przeżyli tragedię i bezpowrotnie coś stracili.
Książek o świecie, którego porządek został zburzony i o ludziach, którzy chcą pomóc innymi go odbudować.
Lubicie takie historie? Mam nadzieję, że tak, bo dziś mam parę z nich do polecenia ;)


sobota, 18 listopada 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Terapia" Kathryn Perez




Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu istniały tematy, których po prostu się nie poruszało. Tematy trudne, bolesne, nierzadko skandalizujące, a już na pewno niezbyt wygodne. TABU, o którym nie można było mówić, pisać, a nawet myśleć.
Dziś - na całe szczęście! - ten trend powoli się zmienia i pojawia się coraz więcej autorów, którzy głośno mówią o tym, co boli i dręczy, co nie pozwala normalnie żyć i cieszyć się każdym dniem. Odważnie piszą o samobójstwie, uzależnieniach, depresji czy samookaleczaniu, nierzadko czerpiąc przy tym z własnego doświadczenia.
Tak jak Kathryn Perez i jej opowieść o Jess.
Opowieść, której główną bohaterką jest depresja.



poniedziałek, 13 listopada 2017

RECENZJA - "Dobra córka" Karin Slaughter




Karin Slaughter to - ostatnimi czasy - jedna z popularniejszych i bardziej płodnych autorek thrillerów. Blisko rok temu  po raz pierwszy (i na dłuuuugi czas jedyny), za sprawą "Moich ślicznych", miałam okazję zapoznać się z jej twórczością. Spotkanie to było - mówiąc delikatnie - mało udane i za nic nie potrafiłam zrozumieć jej fenomenu.
Nie potrafiłam, póki nie sięgnęłam po "Dobrą córkę".

piątek, 10 listopada 2017

Czy wiesz, że...? Książkowe ciekawostki po raz drugi




Przy okazji TEGO wpisu dowiedzieliście się, że łakomie śledzę wszystkie książkowe newsy i ciekawostki. Ku mojemu zaskoczeniu, post ten bardzo Wam się spodobał i swego czasu dostawałam liczne wiadomości z pytaniami o następną garść "informacji z książkowego  światka".
Dlatego też - TADAM, kolejna porcja wiadomości przed Wami :>

poniedziałek, 6 listopada 2017

RECENZJA - Rebecca Stead i "Gdy tu dotrzesz"




Nie mam już nastu lat, ale często zdarza mi się sięgać po powieści skierowane do dużo młodszych niż ja czytelników. Co więcej, najczęściej bardzo mi się podobają i polecam je każdemu, niezależnie od wieku.
No właśnie. Najczęściej.
Jednak nie tym razem.


czwartek, 2 listopada 2017

RECENZJA - "Mirror, mirror" Cary Delevingne i Rowan Coleman




Wielu z nas reaguje niemal alergicznie na samą tylko wieść, że kolejna osoba ze świata show-biznesu (czy - co ostatnio jest jeszcze popularniejsze -  z youtube'a) postanowiła zostać pisarzem. Że w trymiga napisała książkę i jeszcze szybciej znalazła dla niej wydawcę, i że "zaśmieca" rynek pozbawionym większego sensu czytadłem.
Tylko czy aby na pewno zawsze jest to coś niewartego uwagi?

wtorek, 31 października 2017

O dziewczynce, która nie znała Harry'ego




Kiedy w 1997 roku ukazał się pierwszy tom nowego cyklu brytyjskiej - i wtedy nikomu jeszcze nieznanej - autorki podpisującej się jako J. K. Rowling, nikt nie przypuszczał, że losy młodego czarodzieja z blizną na czole zdominują czytelnicze dzieciństwo prawie każdego z nas. Że ci, którzy wychowali się na Harry'm, już zawsze będą czuć do niego niebezpiecznie blisko graniczący z obłędem sentyment. Że regularnie będą przeprowadzać maratony z Potterem, po kilkanaście razy czytając każdy tom; że będą marzyć o własnej sowie i nigdy (ale to nigdy) nie przestaną czekać na swój zaginiony list z Hogwartu.
Szaleństwo, prawda?
Szaleństwo, które -stety niestety - całkowicie mnie ominęło.


piątek, 27 października 2017

RECENZJA - "Podtrzymując wszechświat" Jennifer Niven


















Wbrew temu, co lansuje większość powieści (a już zwłaszcza tych z nurtu New Adult), nikt z nas nie jest idealny, a o wartości człowieka decyduje coś więcej niż tylko ładna buzia i zgrabna sylwetka.
Dlaczego więc autorzy książek uparcie przekłamują rzeczywistość, a każdy ich bohater jest piękniejszy od samego Apolla? Dlaczego to urodziwi są popularni, a ci nieco mniej żyją w ich cieniu, non stop pilnując, by za bardzo się nie wychylać? I czy ktokolwiek ma prawo do krytykowania innej osoby tylko dlatego, że ta nie spełnia jego absurdalnych oczekiwań...?
Całe szczęście, że istnieją jeszcze pisarze, którzy nie boją się mówić o otaczającej nas wszystkich niesprawiedliwości. Pisarze tacy jak Jennifer Niven, która kolejny już raz staje w obronie słabszych i prześladowanych; tych, którzy nie potrafią ( czy nie mogą) samemu się obronić.

środa, 25 października 2017

RECENZJA - "Prawdziwa Ginny Moon" Benjamina Ludwiga




Jest coś wybitnie przejmującego w książkach, których narratorami są dzieci. W historiach, które co prawda opowiadane są przez młodego człowieka, ale wcale nie do takiego są kierowane. Które porażają swą prostotą i które pod fasadą nieskomplikowanych zwrotów przekazują więcej niż potrafiłby cały epos.
Jest coś wybitnie przejmującego w książkach, których narratorem jest dziecko. Zwłaszcza gdy dziecko to postrzega świat zupełnie inaczej niż wszystkie inne.
Dziecko takie jak Ginny Moon. 

poniedziałek, 23 października 2017

7 książek, które... zmieni Twój światopogląd





Każdy z nas ma w swoim sercu specjalne miejsce na książki, które w jakiś sposób go zmieniły. Książki, które zainspirowały go do zmian, wpłynęły na sposób myślenia i otworzyły oczy na niedostrzegalne dotychczas kwestie.
Każdy z nas ma (i zna!) takie książki.
Dziś przedstawię Wam moje ;)

wtorek, 17 października 2017

RECENZJA - "Na krawędzi wszystkiego" Jeffa Gilesa




Nie będę się zaklinać, że nie czytuję romansów, bo
a) byłoby to wierutne kłamstwo,
b) czytam je zdecydowanie częściej niż "często".
Zwykle są oklepane, dość mocno przewidywalne i ulatują z pamięci szybciej niż zapach wakacji w pierwszy wrześniowy poranek. Mimo to po nie sięgam, co więcej - naprawdę je lubię.
Ale...
Nigdy w życiu nie czytałam TAKIEGO romansu.  



sobota, 14 października 2017

O filmach, które najpierw były książką




Kiedy do kin wchodzi adaptacja znanej (czy nawet mniej znanej) powieści, jej autor i ona sama stają w centrum zainteresowania. Każdy chce ją znać, każdy chce mieć i przeczytać, by później móc skonfrontować swoje wyobrażenia z wizją reżysera. Normalne, prawda?
Są też  książki, które utknęły w cieniu swych ekranizacji - i to na tyle, że większość z nas nawet nie ma pojęcia o ich istnieniu.
Czas przedstawić kilka z nich nieco większej widowni ;)


sobota, 7 października 2017

RECENZJA - "Mroczne zakamarki" Kary Thomas




Rok 2011.
Pojawia się druga powieść Gillian Flynn. "Mroczny zakątek", bo o nim mowa, zachęca opisem, oszałamia otwierającą go rymowanką i wywołuje gęsią skórkę. A przynajmniej na początku.
Później nie jest już ani strasznie, ani tajemniczo. Ostatecznie thriller z ogromnym potencjałem okazuje się tylko letnią, niewywołującą większych emocji powieścią.
Rok 2017.
Kara Thomas wydaje "Mroczne zakamarki", o dziwnie znajomo brzmiącym tytule.
I historia się powtarza.


poniedziałek, 2 października 2017

Powakacyjny rachunek sumienia




Kalendarz jest nieubłagany i nie zna litości - właśnie pokazał 2. października. Dzień, w którym trzeba wracać na uczelnię i który definitywnie zakończył cudowny okres 3-miesięcznych wakacji.
Czas więc je podsumować, prawda...? ;)


sobota, 30 września 2017

RECENZJA - "Najtwardsza stal" Scarlett Cole




Nie czytam erotyków. Większość z nich ma tandetne okładki, wulgarny język i wołających o pomstę do nieba bohaterów, z popędem seksualnym większym niż ten u królików. Do tego odstraszają mnie niesmaczne opisy przejaskrawionych scen łóżkowych, a brak jakiejkolwiek fabuły i akcji (prócz oczywiście wspomnianych już łóżkowych ekscesów) zwyczajnie mnie nudzi.
Właśnie dlatego nie czytam erotyków. A jednak, dziwnym trafem, "Najtwardszą stal" debiutującej w Polsce Scarlett Cole , pochłonęłam w dwa wieczory.
Więc może jednak powinnam je czytać...? ;)


wtorek, 26 września 2017

RECENZJA - "Błękit szafiru" Kerstin Gier


















Zdarza Wam się nie sięgać po dalsze tomy serii, którą już zaczęliście?
Mnie wybitnie rzadko. Zwykle doczytuję nawet te, które nieziemsko mnie męczą; zagryzam zęby, zaciskam pięści, wołam o pomstę do nieba, ale czytam. Z kolei kontynuacje tych serii, których pierwsze tomy mi się podobały, napawają mnie lekkim niepokojem - bo czy autor/ka utrzyma poziom? Czy znów sypnie żartem, zaczaruje słowem i oczaruje stworzoną historią? A może zaserwuje nam odgrzewanego kotleta, który przyprawi jedynie o mdłości i pozostawi po sobie niesmak? Bo przecież pierwsze części są zawsze najlepsze, prawda?
A może wcale nie...?

sobota, 23 września 2017

7 książek w... szkolnych murach




Gdybym zapytała Was, z czym kojarzy Wam się wrzesień, to lwia część bez chwili zastanowienia rzuciłaby hasłem "szkoła".  Dlatego też, solidaryzując się z Waszą niedolą ( :D ), pokażę Wam dziś kilka naprawdę ciekawych książek, których akcja osadzona jest przede wszystkim w szkole ;)


poniedziałek, 18 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Dżentelmen w Moskwie" Amora Towlesa










Lubię sięgać po lekkie  książki. Takie, przez które się płynie i które bez problemu można czytać w zatłoczonym (i jakże głośnym!) metrze. Które są o stokroć przyjemniejsze od moich akademickich podręczników i przynajmniej o połowę od nich skromniejsze objętościowo.
Wiecie, co jeszcze lubię? Stawiać przed sobą nowe wyzwania. Wychodzić poza strefę własnego komfortu. Dlatego też, gdy tylko mam chwilkę wolnego, uwielbiam sięgać po książki, po które niekoniecznie sięgam na co dzień i które wymagają nieco zaangażowania. Takie, które może nie są łatwe, przyjemne i szybkie w czytaniu, ale które okazują się czymś znacznie więcej niż ładną tylko okładką.
Czy "Dżentelmen w Moskwie" znanego z "Dobrego wychowania" Towlesa okazał się być jedną z takich powieści...?
O, z pewnością.

wtorek, 12 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Najlepszy powód, by żyć" Augusty Docher















Zdradzę Wam pewną tajemnicę.
Boję się sięgać po balansujące na granicy literatury młodzieżowej i New Adult książki  rodzimych autorów, bo w zasadzie nigdy nie są one dobre. Są za to pełne kiczu, przesadnego dramatyzmu, kulawego języka i steku banałów, a do tego męczą bardziej niż godzinny sprint w deszczowy dzień. Omijam je więc szerokim łukiem i każdej takiej powieści mówię zazwyczaj stanowcze "NIE".
Zazwyczaj.
Z "Najlepszym powodem, by żyć" było jednak nieco inaczej. Odwrócił moją uwagę przyjemną dla oka okładką, całkiem zgrabnym opisem i pełnym entuzjastycznych słów mailem od wydawnictwa.
Stwierdziłam więc, że zaryzykuję; zaryzykuję i przeczytam, bez większych oczekiwań, za to z kilkoma gramami uprzedzeń.
Zaryzykowałam. I chyba było warto.

poniedziałek, 4 września 2017

Czy wiesz, że...? Garść ciekawostek z książkowego światka




Nie każdy czytelnik śledzi gorliwie daty premier i nie każdy niczym mister Holmes tropi książkowe ciekawostki.
Nie każdy, ale ja tak.
A skoro już to robię, to niech wyjdzie z tego coś pożytecznego - i dlatego też mam dla Was garstkę informacji, które - mam nadzieję! - okażą się ciekawostkami :)

Czy zatem wiesz, że...

środa, 30 sierpnia 2017

RECENZJA - "Srebrna zatoka" Jojo Moyes

















Lubicie biblioteki?
Ja bardzo. Uwielbiam nieśpiesznie wędrować między regałami, wymieniać się nowinkami z pracującymi w niej paniami i polecać nieco zagubionym czytelnikom swoje ulubione powieści. Uwielbiam natrafiać na nieznane nikomu perełki, odkrywać nowe, intrygujące tytuły i podziwiać tęczę stworzoną z książkowych grzbietów.
Wiecie jednak, co lubię najbardziej?
Odnajdywać zapomniane przez wszystkich powieści popularnych autorów, które mało kto czytał i o których mało kto słyszał; powieści takie jak "Srebrna zatoka" Moyes, które - choć wyglądają niepozornie - okazują się być kawałkiem całkiem przyjemnej lektury. 


środa, 23 sierpnia 2017

7 książek o... podróżach dużych i małych




Lato to wakacje, a wakacje to najczęściej podróże. Czas zatem na książki, w których to właśnie one odgrywają istotną rolę. Zapnijcie pasy i szykujcie się na dłuuuugą drogę! ;)

sobota, 19 sierpnia 2017

RECENZJA - "Tysiąc pocałunków" Tillie Cole




Od dłuższego już czasu, pośród autorów powieści z nurtu New Adult, panuje pewna dziwna moda. Moda, która nakazuje stworzyć zakochaną w sobie do szaleństwa (i bez pamięci) parę, po czym - bez najmniejszych nawet skrupułów - uśmiercić jedną z jej połówek. Wszystko to oczywiście w taki sposób, by wycisnąć z czytelniczki (bo, bądźmy szczerzy, panowie raczej nie sięgają po tego typu literaturę) jak najwięcej łez. Książki te są coraz bardziej schematyczne i niemożliwie wręcz przewidywalne, przez co sam trend powoli zaczyna mnie irytować (bo czy naprawdę miłość i nagła śmierć to jedyny warty uwagi pomysł na książkę?), co nie zmienia jednak faktu, że wciąż po nie sięgam i wciąż je czytam (i najczęściej przy nich płaczę. Masochizm, moi drodzy. To oficjalna diagnoza). Siłą rzeczy często sięgam też po książki z serii Love Matters wydawnictwa Filia, która - można by rzec  - wyspecjalizowała się w tego typu wyciskaczach łez dla kobiet i dziewcząt. Pokochałam "Promyczka" Kim Holden, polubiłam książki K.A. Tucker i Brittainy C.Cherry, a niedawno - pomimo pewnych wątpliwości - poznałam Emmę Scott i jej "Serce ze szkła", które (choć oczywiście schematyczne jak cała reszta) nieoczekiwanie mnie poruszyło.
Premiera tego ostatniego sąsiadowała (no, mniej więcej :D ) z datą wydania innego "sercołamacza" Filii, tym razem od Tillie Cole, który też - co oczywiste - chciałam przeczytać. Wmówiłam sobie, że "Tysiąc pocałunków" zachwyci mnie bardziej niż wszystkie ostatnio przeczytane książki razem wzięte, że poziomem dorówna "Promyczkowi", że może -MOŻE! - zmotywuje mnie do jakichkolwiek zmian.
O, ja naiwna.

wtorek, 15 sierpnia 2017

RECENZJA - "Nigdy nie zapomnę" Kerry Lonsdale




Jedna z blogerek, które czytam regularnie, jakiś czas temu stwierdziła, że nie sięga po literaturę obyczajową, bo nie lubi czytać o zwykłym/normalnym życiu. I chociaż ja sama dosyć często czytuję obyczajówki, to raczej podzielam zdanie wspomnianej koleżanki. Dlatego też z premedytacją omijam książkowe zwyklaki, a autorów, po których powieści sięgam, wybieram z dużą dozą staranności. Picoult, McPartlin, Moriarty, Chamberlain, Koomson i Giffin udowodniły mi, że literatura obyczajowa nie musi być nudna i sprawiły, że stałam się nieco, hm, wybredna, jeśli chodzi o nowych twórców. Niedawno jednak Gail Honeyman oczarowała mnie swoją debiutancką powieścią, wskutek czego podjęłam iście przełomową decyzję. W końcu czas najwyższy wyjść nieco poza ten hermetyczny krąg uwielbienia i dać szansę innym, prawda?
Tak więc zrobiłam.
Znalazłam Kerry Lonsdale i jej "Nigdy nie zapomnę".  Przeczytałam. I wiecie co?
Czym prędzej wracam do swojego kręgu. 

sobota, 5 sierpnia 2017

RECENZJA - "To, co nas dzieli" Anny McPartlin




Zdaje się, że każdy z nas ma takiego autora (albo i autorów), których książki czyta pasjami i na które wyczekuje bardziej niźli uczeń na zakończenie roku; których śledzi w social media i których zaciekle broni przed hejterami. Dla mnie jedną z takich autorek (czy też lepiej - autorów) jest Anna McPartlin, o której zresztą nierzadko wspominam i której powieści bardzo często (i chętnie!) Wam polecam.
Kiedy wydawnictwo Harper Collins postanowiło wydać jej kolejną, trzecią już w Polsce, książkę, oczywistym było, że chcę - nie, że muszę - ją przeczytać. Obawiałam się tylko jednego - że w końcu się rozczaruję. Dwie poprzednie historie McPartlin całkowicie mnie oczarowały, ale zdawałam sopie sprawę, że każdy pisarz (nawet ten najbardziej genialny) ma na koncie gorsze książki.
Bo w końcu ileż fenomenalnych powieści można napisać...?


wtorek, 25 lipca 2017

RECENZJA - "Okrucieństwo" Scotta Bergstroma





Och, jakże lubimy odważne i waleczne bohaterki! Takie, które w obronie swych bliskich zdolne są do największych nawet poświęceń, którym niestraszny jest ból  i które nożem posługują się lepiej niż sam Sweeney Todd. Bohaterki, które walczą wręcz lepiej niźli Bruce Lee i które z łatwością dogadałyby się z Katniss Everdeen. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Scott Bergstrom, debiutujący "Okrucieństwem" i powołujący do życia Gwendolyn Bloom.
Gwendolyn, będącą odpowiednikiem osławionej Katniss w bardziej realistycznym świecie niż dystopijne Panem. 


niedziela, 23 lipca 2017

7 książek dla... młodych fanów gęsiej skórki





Za nami już trzy tygodnie lipcowego lenistwa, dacie wiarę? :o
I tak, macie rację.
To oznacza tylko jedno.
Nową odsłonę "7 książek...". Tym razem dla tych, którym obcy jest strach, a za najlepszą lekturę uważają tę, która wywołuje dreszcz czy dwa na grzbiecie.

piątek, 21 lipca 2017

RECENZJA - "Czerwień rubinu" Kerstin Gier





Jeszcze kilka miesięcy zdobycie którejkolwiek części Trylogii Czasu Kerstin Gier było niemal niemożliwe, a jeśli już, to horrendalne ceny na facebookowych grupach przyprawiały o zawroty głowy. Setki osób wychwalały te książki prawie pod niebiosa, a jeszcze więcej marzyło o ich posiadaniu. I chociaż sama daleka byłam od wydawania małej fortuny na twórczość Gier, to skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nigdy nie zastanawiałam się nad jej fenomenem i że nigdy mnie nie intrygowała. Bo intrygowała.
I to bardzo.
Kiedy wydawnictwo Media Rodzina oznajmiło, że zamierza zająć się tak uwielbianą przez tłumy serią i wydać ją  (i to jak! <3 ) na nowo, tysiące czytelników oniemiało z zachwytu, by później przebierać z niecierpliwością nogami i zagryzać wargi w oczekiwaniu na dzień premiery pierwszej tylko części.
Czy było warto?

poniedziałek, 17 lipca 2017

RECENZJA - "Franco" Kim Holden




Co zrobić, gdy napisało się bestseller?
Książkę, na punkcie której oszalały tłumy; która zainspirowała gro osób do zmiany i na stałe zagościła w ich sercach?
To proste. Napisać kolejną książkę, oczywiście osadzoną w świecie swego hitu, z bohaterami, których każdy już zna i liczyć na to, że historia zatoczy koło, a nasza nowa powieść szturmem zawojuje rynek. Tak zrobiła Jojo Moyes (i całkiem nieźle na tym wyszła) i to samo uczyniła Kim Holden, której "Promyczek" doprowadził do zbiorowej histerii nie tylko młode dziewczęta. I chociaż naprawdę lubię debiutancką książkę Holden; chociaż wylałam przy "Promyczku" nie morza, a oceany łez i chociaż ogromnie doceniam to, co autorka chciała przekazać czytelnikom, to uważam, że wszystko ma swoje granice, a wyciskanie do cna jednej tylko opowieści niekoniecznie jest dobrym pomysłem.
Każda, nawet genialna, historia musi się kiedyś zakończyć.
Problem w tym, że nie każdy o tym pamięta. 


czwartek, 13 lipca 2017

O książkach, które mają wiele imion




Czerwcowy dzień, miejsce akcji : biblioteka miejska. Z zapałem przemierzam labirynt stworzony z drewnianych regałów i z dziwnie wykręconą głową odczytuję tytuły kolejnych książek. Mijam autorów na "eL", taksuję wzrokiem tych na "eM", szybko sprawdzam na "eN", dochodzę już do "O", gdy STOP, STOP, w trymiga, niemal łamiąc nogi i fundując sobie oczopląs, wracam pod N. Nicholls David. Nicholls David i książka, której nie znam; książka, której jeszcze nie czytałam; książka, o której istnieniu nawet nie wiedziałam! :o Z szaleństwem w oczach wyjmuję powieść wspomnianego autora, podekscytowana czytam opis i... Nie, to niemożliwe, brzmi dziwnie znajomo. Ale jak to, ale dlaczego, ale o co chodzi?
Tak, moi drodzy.
Zrobiono mi psikusa.



wtorek, 11 lipca 2017

RECENZJA - "Indeks szczęścia Juniper Lemon" Julie Israel




Żałobę można przeżywać na wiele sposobów. Można nurzać się w bólu i budować wokół siebie twierdzę nie do zdobycia. Można rzucać naczyniami i odciąć się od świata. Można przestać się śmiać, wyrzucić ze swojego słownika "radość" i powoli obrastać w smutek.
Ale można też - jak Juniper - zrobić coś dobrego.


piątek, 7 lipca 2017

RECENZJA - "Życie na podglądzie" Lena Vlahosa




Każdy (albo prawie każdy ;) ) ma w życiu etap, w którym marzy mu się żywot w blasku reflektorów. Sława, miliony monet i jego imię wykrzykiwane przez tłum fanów. Nie każdy jednak dopuszcza do siebie fakt, że niemal zawsze za owe korzyści trzeba zapłacić naprawdę wysoką cenę. Pozwolić na odarcie się z prywatności i pozbawienie się godności. Wystawić na widok publiczny wszystkie uczucia i bolączki, sprzedać myśli i chwile, w których jedyne, na co ma się ochotę, to zawinięcie w gruby koc i schowanie się przed światem.
A co, jeśli chwile, które właśnie sprzedajesz, są ostatnimi, które ci pozostały?
Co, jeśli są one twoim pożegnaniem z rodziną?
Czy warto?
Pozwólcie, że Jared Stone opowie Wam swoją historię.


środa, 5 lipca 2017

Wakacyjne plany czytelnicze (po raz drugi!)




Zdradzę Wam pewną tajemnicę.
Mam mnóstwo (i pisząc to mam na myśli naprawdę MNÓSTWO :D ) nieprzeczytanych książek. Priorytetem są dla mnie egzemplarze recenzenckie oraz te z biblioteki, które trzeba przeczytać i oddać/zrecenzować w wyznaczonym terminie, tymczasem te, które są moje i kupione za ciężko zarobione simoleony stoją na regale wieczność i nigdy nie mogą doczekać się swojej kolejki.
Rok temu, również na początku wakacji, zrobiłam mały TBR z książkami, które w końcu chcę ruszyć i odkurzyć z półek - i wierzcie czy też nie, ale okazało się to jedynym skutecznym sposobem na wyczytywanie własnych zbiorów. Dlatego też dziś, korzystając z tego, że właśnie napisałam (i mam nadzieję zdałam :D ) ostatni egzamin, wracam do Was z nowymi planami i postanowieniami.
Gotowi na przegląd moich małych czytelniczych wyrzutów sumienia...? ;)


piątek, 30 czerwca 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Replika" Lauren Oliver




Moja relacja z Lauren Oliver nie należy do najłatwiejszych. Czytałam jej dwie książki, zekranizowane niedawno "7 razy dziś" (którego fenomenu nie rozumiem) i "Delirium" (pierwszą część serii, której nie zamierzam kończyć), ale żadna szczególnie nie utkwiła mi w pamięci. Pomna niezbyt rewelacyjnych przeżyć związanych z lekturą jej książek, nawet nie zwróciłam uwagi na wydaną w ubiegłym roku "Panikę", przez wielu porównywaną do moich ulubionych "Igrzysk śmierci". Byłam pewna, że żadna powieść sygnowana jej nazwiskiem jeszcze długo - o ile kiedykolwiek - nie zwróci mojej uwagi.  Mówią jednak, że "błądzić jest rzeczą ludzką". Znalazłam "Replikę", przeczytałam i... przepadłam.
No, pani Oliver, to w końcu jest "TO".



piątek, 23 czerwca 2017

7 książek z... latem w tle




Część z Was ma już wakacje (zazdroszczę!), część jeszcze walczy z egzaminami (z tymi łączę się w wielkim bólu), jedno jest jednak bezdyskusyjne - mamy już lato! <3 :)
Stąd też wziął się pomysł na motyw przewodni czerwcowej edycji "7 książek...". Zerknijcie na garstkę powieści, których akcja toczy się właśnie w tej gorrrrącej porze roku ;)


czwartek, 22 czerwca 2017

RECENZJA - "Poczatek wszystkiego" Robyn Schneider




Raz na jakiś czas na rynku wydawniczym pojawia się ona. Książka, która jest wszędzie; historia mająca być epicką; powieść, która kusi bardziej niż kostka czekolady na diecie. Jej kampania reklamowa zasługuje na medal, jej okładka cieszy czytelnicze oczy, a opis zwiastuje cudowną, pełną emocji i nieprzewidywalności przygodę.
Brzmi co najmniej epicko?
No i cóż, jest epicko. Albo raczej "epickie".
Epickie kłamstwo.

sobota, 17 czerwca 2017

RECENZJA - "Sekta z Wyspy Mgieł" Mariette Lindstein


















Nie minę się chyba z prawdą, gdy napiszę, że Skandynawowie uważani są za mistrzów kryminału. Larsson, Lackberg, Mankell,


czwartek, 15 czerwca 2017

Książkowe wersje opowieści Walta D.




Nie jest żadną tajemnicą, że kocham bajki Disneya. Premiera każdej kolejnej wywołuje u mnie napady niepohamowanej euforii, a te starsze oglądałam już tyle razy, że niemal znam je na pamięć. A że uwielbiam też książki, to dosyć często, niczym pierwszy Sherlock ze swą lupą, doszukuję się w nich analogii do wyżej wspomnianych bajek.
Dziś więc mam dla Was krótki post (jak zwykle! :D ) z wynikami mojego researchu.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

RECENZJA - "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" Gail Honeyman




Niejednokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że literatura obyczajowa jest nudna i zwykle mało odkrywcza. Że męczy stale te same tematy i tworzy plastikowych (niemal zawsze idealnych) bohaterów. 
Nie jestem w stanie zdementować tych pogłosek (bo oczywiście jest w nich nieco więcej niż tylko ziarno prawdy), ale też zdecydowanie nie jestem zwolenniczką wyżej przedstawionej teorii. Autorzy obyczajówek coraz śmielej odchodzą od schematów, a ich bohaterowie dosyć mocno odstają od społeczeństwa. Są ekscentryczni, inni i po prostu dziwni.
Tak jak Eleanor Oliphant. Która - wbrew zapewnieniom - ma się nie całkiem dobrze.


środa, 7 czerwca 2017

RECENZJA - "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt




Znacie osoby, które robią kilkuminutowy postój za każdym razem, gdy zobaczą zwierzaka? Które rozpływają się z zachwytu nad zaślinioną szczenięcą mordką i odwracają się za każdym napotkanym psem...?
To właśnie ja. Jestem zdeklarowaną psiarą, a do pełni szczęścia wystarczy mi książka, kubek kawy i mój własny mikroniedźwiadek na kolanach. Niestrudzenie poszukuję historii z tymi czworonożnymi przyjaciółmi w roli głównej, a filmy, w których występują, oglądam wręcz do znudzenia. Możecie więc tylko wyobrazić sobie moją radość, kiedy to wydawnictwo Harper Collins ujawniło swoje majowe premiery, a wśród nich znalazłam "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem", oparte na faktach stadium przyjaźni 19-latki i jej ogromnego niczym grizzly mastifa. Wiedziałam, że muszę ją mieć, przeczytać i znać - raz, bo kocham psy, a dwa...
W końcu nie od dziś wiadomo, że prawdziwie poruszające historie to te, które napisało samo życie. 



Wykonała Ronnie